Spiritfilled Hardcore
coś więcej niż muzyka
| Extol |
|
|
| Sunday, 07 June 2009 20:23 | |
|
Extol - Undeceived
Extol to kamień milowy dla chrześcijańskiego blacku i detah metalu. Niebanalne kompozycje, specyficzny wokal Petera oraz przywiązanie do technicznej wręcz precyzji wyrobiły im markę. Płyta Undeceived to ich drugi album. Krążek ten wyhaczyłem jak wiele płyt na forum kdm'u. Lokuję płytę w odtwarzaczu by od pierwszych dźwięków rozkoszować się piękną melodią skrzypiec. Naraz nagle rusza black metalowa nawałnica – Antestor to pierwsze skojarzenie. Kawałek po chwili zmienia swe oblicze na progresywny death metal. Jeśli zastanawialiście się kiedyś skąd The Becoming Archetype czerpało inspiracje na The Physics of Fire, to być może jest jedno ze źródeł. Wokal wysunięty na przód i niezwykle czytelny co jest dość rzadkie na taką muzę. Gdzieś tam w trakcie progresji wybrzmiewają echa Dream Theater. Mamy także elementy charakterystyczne dla Schaliacha co akurat nikogo nie powinno dziwić – w końcu ten sam wioślarz. Solówy grane w iście starym stylu z lekką manierą Vai'a. Bijący z Extola profesjonalizm w pełni potwierdza zasłużony statut legendy. Kolejnym numer to: popis umiejętności garowego, liryczne smyki i gitarowe zagrywki trącące brytyjską szkołą doom. Świetnie zmiksowane ścieżki wokali. Gitary znów szaleją serwując ciekawe zestawienie dźwięków – Inevitable End? Wydaję się, że ich też Extol zainspirował. Bardzo ciekawa harmonia. Rytmiczne smaczki serwowane w drugiej części kawałka na pewno usatysfakcjonują metalcorowców. Time Stand Still to jedna z lepszych kompozycji na płycie – kontynuuje wyznaczony styl, duże wpływy Believera z okresu dwóch pierwszych płyt. Wpleciona solówka z elementami folkowej skali odmienia klimat. Dalej więcej udziwnień i progresji. Techniczny death króluje ale nie brakuje też doom, wszystko okraszone blackowym wokalem. Bardzo zróżnicowane granie. Ember to klasyk zespołu, wielce lubiany przez fanów. Ole zaskakuje tu śpiewanymi partiami, skądinąd znanymi z późniejszych dokonań zespołu. Trzeba przyznać że nieźle kombinują chłopaki. Kompozycje tak rozwijają się że ciężko dopatrzyć się jakiegoś schematu. Muza agresywna ale też niezwykle skłaniając do refleksji – szczególnie jak wchodzą smyki. W dalszej partii bardzo fajnie, tak grubo, ciągnie bas. Muza niknie w dali i mamy klimatyczny przerywnik na klasycznych gitarach. Shelter rozpoczyna się niepukającymi efektami jak z jakiegoś horroru. Gitary w podobny do My Dying Bride sposób budują atmosferę. Słychać także wpływy starego Dark Tranquality. Peter znów ukazuje nam nowe możliwości wokalne a Ole powala kolejną solówką. A Structure of Soul po mocny wejściu odpływa w klimaty bliskie pierwszym dokonaniom Dream Theater. Progresywny wątek szybko łamie dawkę inteligentnego blacku – takie roszady to często stosowany przez Extol zabieg. W numerze tym można usłyszeć piękną grę na potencjometrach gitarowych. Kolejny track słabszy od poprzedników, gitary jakoś mniej ciekawe. Dzięki Bogu od przeciętności numer ratuje raz dziki raz eksperymentalny wokal Petera, momentami przechodzący w iście doom'owy grwol. Melodyjne otwarcie następnego kawałka to idealny zabieg, producent – sam Samuel Durling – wiedział jak doradzić kapeli. Numer okazuje się być miłym instrumentalnym kawałkiem. Rex Carol z Whi6tecross zwykły tworzyć podobne numery. Z dziesiątym numer wracamy do pokręconego metalu serwowanego prze Extol - fuzja progresji i deathu znów w natarciu. Pełen respekt dla łamańców kończących tą kompozycję. Gdzieś była mowa o horrorze? Abonded to nawrót do tego klimatu. Że Extol lubi Believer to wiadomo, w tym klimacie rozpoczyna się kolejny numer by po chwili wręcz powalić blastami garów – jest szybko i to bardzo – tak zazwyczaj daje Crimson Moonlight. Oczywiście nie może być monotonnie więc panowie urozmaicają nam numer w swoim stylu – znów mamy solówki pod Vai'a. Pierwszy bonus idealnie wpasowuje się w charakter płyty. Ma bardzo ciekawe partie niskiego wokalu. Na zakończenie zespół zrobił ukłon w stronę Believer grają ich cover Shadow of Death. Słuchać inną produkcję, inne studio. Trzyma poziom oryginału ale odstaje produkcją od reszty kawałków na płycie. Fajna lekkość gry jaką słychać przy solówce Olego. Jest to reedycja z 2002 roku albumu nagranego w 2000 roku. To wydanie wzbogacono o dwa bonus tracki. Nie wiem jak wygląda książeczka z poprzedniego wydania ale na tym jest genialnie. Interesująca okładka, po rozłożeniu mamy z jednej strony teksty a z drugiej ciąg czarno białych klimatycznych zdjęć kojarzących się trochę z Paradise Lost. Na zakończenie dodam, że długo nie słuchałem tej płyty a z Extol'a zawsze preferowałem The Blueprint Dives. Dziś chyba zmieniłem zdanie. Liryki Undecived są naprawdę wysokich lotów. To od tego albumu Peter wydaje się zawierać w tekstach głębsze treści teologiczne. Klasyka mocnego metalu dla otwartych umysłów – tu nie ma jednego stylu. Tracklista: 01. Undeceived 02. Inferno 03. Time Stands Still 04. Ember 05. Meadows Of Silence 06. Shelter 07. A Structure Of Souls 08. Of Light And Shade 09. Where Sleep Is Rest 10. Renewal 11. Abonded 12. And I Watch 13. Human Freatie's Grave (bonus) 14. Shadow of Death (cover) Wydawca: Century Media 2002, Century Media 77407-2 Czas trwania: 60:05
Dodatkowe informacje o albumie:
Extol - The Blueprint Dives
Niedawno ostatnią płytkę tej legendarnej formacji udało mi się wypatrzeć w ogłoszeniach kupię/sprzedam na forum kdm. Długo się nie zastanawiałem bo jak się ma wytatuowane logo kapeli to i powinno się mieć jej dyskografie. Już od pierwszego utworu słyszymy zmianę brzmienia a z czasem poznawania albumu szybko orientujemy się że Extol znany bardziej ze swego blackowego oblicza bądź zgłębiania rejonów progresywnego death metalu tutaj odpłynął w innym kierunku. Liczne śpiewane wokale zbliżone stylowo do Radiohead są przeplatane wrzaskami screamo czasem zahaczając o manierę znaną z poprzednich płyt. Gitary także brzmią bardziej rockowo. Ze starego klimatu to perkusji słychać w niektórych utworach że garowy wie jak przyczadzić. Ogólnie starym fanom raczej nie podejdzie ta płyta ale szukacie czegoś co przetarło szlak w muzyce chrześcijańskiej takim zespołom jak Inhale/Exhale to polecam. Oczywiście wpływy poprzednich dokonań Extol są ewidentne ale wyraźnie w tym albumie ekipa już w zmienionym składzie postawiła na nowe brzmienie i styl bliższy alternatywnemu rockowi. Trudno wybrać jakieś najlepsze utwory bo każdy ma jakiś swój niepowtarzalny klimat. Przy tym odsłuchaniu szczególnie w uszy wpadły mi ciekawy rytmicznie Soul Deprived, obie balladki Pearl i The Death Sedative oraz rozbudowany stylistycznie From The Everyday Mountain Top. Na pewno też zwróci waszą uwagę następujący po nim lekko psychodeliczny Another Adam Escape. The Things I Found umiejętnie łączy ze stylem grupy wpływy doom, przypominając dokonania Anathemy. Przedostatni utwór z płyty, Void genialnie łączy subtelną emocjonalną grę z drapieżnymi momentami. Wyjątkowo polecam warstwę liryczną tego albumu. Extol niewątpliwie z płyty na płytę błyszczy coraz głębszymi tekstami a utaj naprawdę można jest co rozważać bo oprócz zgrabnie ujętych emocji znajdujemy rozważania natury teologicznej. Wszystko świetnie idzie w parze z muzyką. Do tego album wzbogacono o jedyny klip muzyczny grupy do Pearl. Tracklista: 01. Gloriana 02. Soul Deprived 03. In Reversal 04. Pearl 05. From The Everyday Mountain Top 06. Another Adam's Escape 07. The Things I Found 08. Lost In Dismay 09. Essence 10. Void 11. The Death Sedative bonus Pearl - video Wydawca: Century Media, CD77607-2 Czas trwania albumu: 49:41 Dodatkowe info o albumie:
|
|
| Last Updated ( Sunday, 07 February 2010 23:22 ) |






